Człowiek szerzej patrzący
Zagląda w me okno,
Zwyczajnie, po prostu,
Bez ogródek,
Wygląda, jakby chciał mi coś powiedzieć,
Jak do starego przyjaciela,
Pyta mnie: „Jaki leci ?” i „Co u Ciebie?”
Jego promyki uśmiechają się do mnie,
A czar choć krótki i za darmo,
Niezastąpiony jest,
Lecz niestety wszystko co leci w górę, musi spaść na dół,
A więc i ja, po dryfowaniu
w księżycowych chmurach marzeń,
Spadam, a czar pryska.
Dokoła widzę blade twarze,
Niektóre za maskami, a niektóre bez,
Wszystkie parzą, drwią, plotkują,
A ja jeszcze w uroku,
Zaczynam pojmować, że to tylko księżyc,
A ja jestem po prostu,
szerzej patrzącym,
marzycielem,
Nienormalnym,
wśród niby normalnych.
Ten wiersz napisałem dość dawno, lecz nie zmieniłem zdania...
Ostatnio przyuważyłem pewną dziewczynę w mojej szkole...
Skromnie ubrana, spokojna i inteligentna...
Skromnie ubrana, spokojna i inteligentna...
A jednak reszta rówieśników postrzega ją jako "dziewczynę z sekty momronów", co wynika z jej normalności!
To ciekawe, że słowo "normalność" znaczy co innego u młodzieży, a co innego u starszego pokolenia..
Ciężko określić która strona ma rację ;P
To ciekawe, że słowo "normalność" znaczy co innego u młodzieży, a co innego u starszego pokolenia..
Ciężko określić która strona ma rację ;P
...a zdjęcia tak przy okazji ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz